RSS
poniedziałek, 19 października 2009
ja wiem
Ludzie chcą dobrze. Ludzie mi współczują. To normalne.


Ale ja nie chcę waszego współczucia. Doceniam, ale nie chcę.
sobota, 04 lipca 2009
od umierania się nie umiera
Tak straszliwie beznadziejnie za nim tęsknię. A przecież nie widziałam go dopiero dwa dni. Powinnam teraz pisać dokument, ale co chwilę zapadam w pięciominutowe rozmarzenie.
Na razie, kiedy zamykam oczy, jeszcze go widzę. Jeszcze mam pod powiekami jego obraz w białym, szpanerskim podkoszulku z rezerwatu za 20 złotych i z jego nieodłączną torbą na komórkę na ramieniu. Wyglądał i pachniał świeżo. Miałam wrażenie, że to on wyjeżdża, a nie ja.
Boję się, że zdążę zapomnieć jak śmiesznie kiwa głową i odsłania zęby kiedy się uśmiecha. Że zapomnę jak pachnie, tymi uroczymi perfumami, na które zwróciłam uwagę w pierwszej kolejności, bo przypominały mi Mariusza. Nie mam już pojęcia jak pachniał Mariusz, Rafał totalnie mi go wybił z głowy. Jest taki słit. I krejzi. I uwielbiam kiedy robi dziubek. Miło jest sobie to wszystko uświadomić.

Nie wiem co kocham bardziej, Ciebie, czy tęsknotę za Tobą ; )
poniedziałek, 22 czerwca 2009
nie jestem mądra, nie jestem dobra
Powinnam się uczyć. Teraz. A raczej- powinnam już umieć. Mój egzamin to kalkulacje, próba wyrachowania jaką minimalną ilość wysiłku powinnam włożyć w naukę, żeby jakoś zaliczyć. Dlaczego ja chcę, a nie potrafię się uczyć? Przeczytanie jednej strony Thomsona i Martineta zanudza mnie na śmierć. Nie pamiętam ani jednego słówka z English Vocabulary in Use. A przecież PRÓBOWAŁAM.

Tutaj był długi akapit na temat tego, jak to umiem niektóre skillsy, a innych nie umiem, ale bosz, jeszcze tak nisko nie upadłam, żeby o tym pisać.

Usunęłam połowę zdjęć z nk. Czuję się łyso. Jakbym obcięła część siebie. Kinga Wawrzyniak, Galeria- 10?!! WTF! Zeszłam z 40 do 10. Czy to naprawdę ja.

Ewelina powiedziała, że dojrzałam od czasu, kiedy się poznałyśmy. Nosiłam ciągle coś kolorowego na sobie, malowałam się mocno, starałam się podkreślać swoją obecność moim "szałowym" wyglądem. Uważałam, że picie to doskonała forma rozrywki i rzucałam się na alkohol jak dziecko na słodycze. Spędzałam w łazience najwyżej 10 minut. I miałam 40 zdjęć na nk.
I tu pojawia się pytanie: hej, Kin, dlaczego Ty właściwie nie pijesz? I dla KOGO się zmieniłaś?
A ja nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.

Bo Rafał nie lubi pijacych dziewczyn. Bo Rafał nie lubi mocnego makijażu. Bo ja lubię Rafała.
czwartek, 18 czerwca 2009
coś mnie trapi.
Nie zaprzeczył...
poniedziałek, 25 maja 2009
życie jest życiem. Czasem przydałby się wyłącznik.
Wciąż nienawidzę siebie i świata. O ile to możliwe, dziś jeszcze mocniej. Mam PMSa? Chciałabym płakać, ale nie widzę dostatecznego powodu.

Właśnie, gdyby chociaż moje powody do bycia nieszczęśliwą były poważne, warte uwagi. Ale wiem, że to totalne pierdoły i dlatego mam wyrzuty sumienia. Błędne koło.

Dziś mieliśmy na psychologii przypomnieć sobie kiedy ostatnio się do kogoś porównywaliśmy. Ja nie muszę sięgać daleko pamięcią. Robię to nieustannie. Wiem, że nie powinnam, że każdy z nas ma swoją unikalną wartość bla bla bla. Ale to silniejsze ode mnie i też silniejsze ode mnie jest to uczucie niższości.

I wciąż wyrzucam sobie, że jestem taką bezmózgą maskotką. Przyłapuję się na tym, że moje mechanizmy myślowe zawsze podążają w jednym kierunku. Jestem uzależniona od bycia zależną od kogoś, chcę żeby zawsze był ktoś z ochronnym parasolem nade mną. Ukrywam się w innych ludziach. Nie cierpię tego łaszącego się kota. Powinno się mnie umieścić w jakiejś strefie ochronnej, żeby ludzie nie musieli się bać moich ataków łaszenia się.
Chociaż one nie są straszne. Są żenujące.

Poza tym nie stać mnie na oryginalne metafory.

Bosz :* Dzięki, że jednak jesteś.
OIOM
Co ja tu robię? Sytuacja kryzysowa. Zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie wszystkich moich przyjaciół już zniechęciłam do zadawania się ze mną, więc nie mam komu powiedzieć, że mi źle. Dlatego piszę to tutaj, bo boję się komukolwiek wysłać esesmana takiej treści: nienawidzę wszystkiego, chcę się gdzieś zaszyć i nigdy więcej nikomu nie pokazywać, jestem godna pożałowania. Dajcie spokój, kogo obchodzą moje smęty. Jestem złym człowiekiem, nie dbającym o ludzi, nie jestem na tyle głupia, żeby oczekiwać od innych troski w zamian za moją niewdzięczność. Mam nadzieję, że to nie Ewelina idzie, bo piszę to na jej kompie. Chciałabym być normalna. Znaczy, nie zależy mi na tym, żeby się wtopić w tłum i być przeciętnym człowiekiem. Ale ja jestem zwichnięta. Wszystko robię nie tak jak powinnam i nie umiem tego powstrzymać. Dlaczego nie znam prawidłowych zachowań, nie rozumiem jak wszystko powinno przebiegać? Tym razem naprawdę idzie. Dlaczego jestem wypchanym pluszakiem bez mózgu.
niedziela, 05 kwietnia 2009
czytając Uranię
Znam coraz więcej słów i coraz mniej znaczeń.
Czy mogę powiedzieć, że uczę się coraz więcej skoro coraz mniej rozumiem.

Gdyby jakieś dziecko mogło mnie nauczyć tego co wie.
poniedziałek, 30 marca 2009
I.... sometimes see....things.
Wyobrażam sobie jak wyrywam swoją tchawicę, swoje płuca, swoje oskrzela, oskrzeliki pękają mi pod palcami, jest zabawnie, ale nie mogę się śmiać, nie mam juz krtani.

O, przyszedł Patryk. Teraz musze wyobrażać sobie w ciszy.
pretensjonalność
Dlaczego ja CIĄGLE używam wyrażenia: "to wzbudza we mnie łzy"? To jest przecież pretensjonalne do bólu. Chyba przestałam z wiekiem unikać patosu. trzeba się znowu nauczyć.
Nie jestem w stanie złożyć dwóch zdań w myślach, wiecie? Mam to już od jakiegoś czasu. Dość zabawny stan, ale bardziej jednak irytujący. Podejrzewam, że to z powodu braku ambitnej lektury. Bo James Grippando o dobrej literaturze to słyszał chyba tylko w bajkach. On też jest pretensjonalny. Jak czytam te jego nieskładne dialogi, to chce mi się płakać. Kto by pomyślał, że ANETA, która jest arystyczna i elfiasta, kupiłaby mi coś takiego.
To żaden zarzut w Twoja stronę Anetko. Ja WIEM, że Ty tak naprawdę patrzyłaś na okładkę, prawda? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale jeśli książka ma mroczną okładkę, to wzrasta prawdopodobieństwo, że zawartość jest szmirowata.
Pragnę czegoś co mnie poruszy, co mnie powali, co zabierze mi oddech i przyniesie słowa.  
wtorek, 17 marca 2009
dwudziestolatki lubią słońce
Pierwsze godziny moich urodzin spędziłam pięknie. Ze znajomymi mojej współlokatorki. A właściwie ze znajomymi znajomego mojej współlokatorki. Kto by pomyślał, że można się tak świetnie bawić z ludźmi, których się właściwie nie zna. No dobra, ja bym pomyślała. Wszystkiego najlepszego, ja... I niech kolejne 23,5 godziny moich urodzin będą takie świetne, jak pierwsze 2,5.

Wiem, nie powinno było mi się podobać bez was. Ale podobało. Chociaż mi was brakowało. A w ogóle, pamiętacie, że mam urodziny? ; )
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35